|
Blog > Komentarze do wpisu
kandydat numer 18
przysłowie mówi: raz na wozie, raz pod wozem – całkiem podobnie jest z rekrutacją, pozyskiwaniem klientów, tematów, zleceń etc.: raz się zasiada w groźnej (lub nie) komisji, a raz stroi miny i gra herosa przed groźną (lub nie) komisją; a czasem trzeba wygrać casting, żeby móc organizować następne; sam lajf
- dlaczego twierdzi pan, że jest pan najlepszym kandydatem na to stanowisko? – zapytała pani Kasia ciekaw byłem bardzo, co powie nasz rozmówca, zgodnie z dokumentacją opisany jako numer 114/18 (czyli aplikacja numer 114 i osoba zaproszona na rozmowy jako osiemnasta); sprawiał wrażenie bardzo bystrego chłopaka - bo jestem co do tego szczerze przekonany – odpowiedział z lekkim uśmiechem, patrząc najpierw na panią Kasię, potem na mnie ha, no i co? jakie pytanie, taka odpowiedź :) po ponad 45-minutowym wałkowaniu życiorysu, doświadczeń i zamówionych dłuższych wypowiedziach z gatunku „a gdyby zdarzyło się na przykład coś takiego, to co by pan zrobił” oraz „gdyby pana zadaniem było aby...” niewiele więcej można by dodać pani Kasia wyglądała jednak na zaskoczoną; mimo, że zdarza mi się asystować w spotkaniach rekrutacyjnych jako obserwator i weryfikator umiejętności merytorycznych, nie wyznaję się do końca w listach pytań do kandydatów i jawnych oraz ukrytych celach, jakie za pytaniami stoją - proszę wyjaśnić – lekko spłoszony spojrzałem w prawo i uff... to nie do mnie, na szczęście – nie lubię powtarzać kilka razy tego samego; przy takim powtarzaniu czuję się jak na „zmęczeniowym” przesłuchaniu, jakbym musiał dokładnie i precyzyjnie powtarzać tę samą wersję zeznań, pod rygorem... no nie wiem czego, czegoś bardzo nieprzyjemnego w każdym razie
>>> osiemnasty wygrał eliminacje; od jakiegoś czasu, z nieustającym szczerym przekonaniem, realizuje zadania ku chwale, korzyściom itepe nadal twierdzę, że to bardzo bystry chłopak – dużo się od niego uczę wspierając go swoim doświadczeniem na jego nowej drodze profesjonalnego żywota nadmieniałem, że lubię to co robię? NA PEWNO TAK, ale – pomimo zastrzeżeń wyżej wymienionych – powtórzę się: bardzo lubię do popisania środa, 08 lutego 2012, coachartur
Tagi:
z życia wzięte
TrackBack
|
|