|
Blog > Komentarze do wpisu
przysłowia mądrością są
jakoś tak w rozmowie zeszło na firmę, w której jakiś czas temu wspólnie pracowaliśmy; etap emocjonalnego zaangażowania w sprawy aktualne mamy już dawno za sobą; trudno by było nawet doszukać się na psychice śladów dawnych skaleczeń i zadr pod skórą
- ryba psuje się od głowy – podsumował Leszek nic dodać nic ująć; co prawda nie wiem jak to jest z taką prawdziwą rybą, od pływania, czy faktycznie najpierw jej łepek, tego, gnije, czy jakoś coś, ale wątpliwości co do roli szefostwa w korozji tkanki firmowej nie mieliśmy wtedy i nie mamy teraz - co się dziwić – dorzuciłem – jaki pan taki kram oczywista oczywistość stwierdzenia odnoszącego się do zwyczajów bossa i ich odzwierciedlenia w bajzlu ...pardąsik, specyficznie wymodelowanej i zarządzanej organizacji rozśmieszyła Lecha - to cię wzięło na przysłowia – powiedział – poczekaj, zaraz odpłacę ci pięknym za nadobne teraz ja zacząłem się śmiać - szybko zacząłeś... - nie, nie to – przerwał
- orać na ugorze, o kim-czym to? – zapytał z błyskiem w oku - ha ha ha; zero wątpliwości, brawo! teraz ja szukałem po wspomnieniach ze wspólnej walki o dobrobyt zarządu - mam! przyszła kryska na Matyska - na którego? pluton wojska, by można z Matysków zrobić; ale zgoda, punkt dla ciebie; to ja dorzucam – przyszła koza do woza chwilę się musiałem zastanowić; tak! jasne; śmialiśmy się głośno, kolejne pomysły leciały jeden za drugim; w stałym schemacie: przysłowie, chwila zastanowienia, salwa śmiechu i zmiana - najciemniej pod latarnią - socjalizmu się nie lękaj, mało rób, a dużo stękaj – Leszek się popłakał po prostu - albo rybka, albo pipka - baba z wozu, koniom lżej – nie wytrzymałem, musiałem poprosić o czas - nieszczęścia chodzą parami – nie musiałem prosić, obaj nie byliśmy w stanie kontynuować - a kto bogatemu zabroni? – jeden ryk - ten nie robi błędów, co nic nie robi – głupawka zaczęła utrudniać komunikację; gdyby zależało nam na sążnistych wypowiedziach, lepiej byłoby zalać się w pestkę *** po kwadransie or so, zmachani jak po treningu sumo, mieliśmy jeszcze tyle siły, żeby podsumować, że co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr i fajnie się gada, jak się wspólnie niejedną beczkę soli zjadło taaaaak, na samo wspomnienie jeszcze mnie przepona boli :) *** albo mądrych mieliśmy przodków – co wymyślili wieki temu za pługiem chodząc, pasuje i dziś jak ulał, nawet do korpoświatka, albo ludzie tak mało się zmieniają; albo po trosze obie przyczyny do popisania wtorek, 24 stycznia 2012, coachartur
Tagi:
z innej beczki
TrackBack
|
|